List do przyjaciółki
Kraków 8 VIII 98 r. Kochana Gelinko!
Od paru dni leży na moim biurku kartka od Ciebie, w której piszesz, że miaiaś wypadek samochodowy i czeka Cię najpierw operacja, a potem bardzo długa rekonwalescencja.
Ogromnie Ci współczuję, zwłaszcza gdy pomyślę o pobycie w szpitalu i wszystkich przykrościach z tym związanych. Ale to minie, wrócisz do domu i... tu moja serdeczna prośba: nie zmarnuj tego czasu.
Przecież Ty potrafisz pisać! Jeżeli trudno będzie Ci się wziąć do jakiejś książki, pisz pamiętnik. Myślę, że lata pracy nad piękną polszczyzną rozwinęły Twoje zdolności i właśnie teraz masz okazję, aby je wykorzystać. Nawet jeżeli z początku nie będziesz z siebie zadowolona, nie rezygnuj - na pewno uda Ci się stworzyć coś ciekawego. A może cykl nowel z lat naszej młodości? Tajne nauczanie, codzienne kłopoty i małe radości, wielkie sprawy i pierwsze uczucia... Wierzę, że znajdziesz temat dla siebie, i czekam, że mi o tym napiszesz albo opowiesz. Wybieram się we wrześniu do Warszawy i oczywiście będę u Ciebie.
Tymczasem całuję Cię, Kochanie, najczulej.
Twoja Hania
Warszawa, 15 lipca 1999 r. Wandziu Najmilsza!
Nareszcie mamy własne mieszkanie! Trzy pokoje z kuchnią i łazienką oraz długim balkonem od strony parku. Nie mogę uwierzyć we własne szczęście!
Na razie urządziliśmy jako tako jeden pokój, reszta musi trochę poczekać. Rysujemy wciąż nowe projekty umeblowania, ale musimy też liczyć się z rzeczywistością, to znaczy z naszymi możliwościami finansowymi. W każdym razie obiecujemy sobie, że do jesieni wszystko będzie zapięte na ostatni guzik i wtedy koniecznie musisz przyjechać i zobaczyć, co zdziałaliśmy.
Tak się cieszę, że będziemy mogli gościć Cię w naszym domu! Kończę, bo biegniemy z Witkiem po firanki.
Całuję
Marta
tRoll 2007-03-26
